Bergen to drugie co do wielkości miasto Norwegii. Powstało w 1070 (lub 1069) roku jako osada rybacko-kupiecka w czasach panowania  Olafa III. Obecnie to położone na styku morza Północnego i Norweskiego miasto nazywane jest miastem pomiędzy siedmioma górami czy też bramą do fiordów. Według wielu przewodników jest też najchętniej odwiedzanym miastem przez turystów.

Żeby poznać miasto wystarczą dwa dni żeby wybrać się na trekking po okolicy potrzeba nieco więcej czasu. Ja miałam kilkanaście godzin i chciałam zobaczyć jak najwięcej. Rejs po fiordach i trekking będą musiały poczekać. Z Oslo przyleciałam samolotem, bo szybciej i dzięki promocji zdecydowanie taniej. Wiem, że straciłam możliwość podziwiania piękna natury norweskiej z okien pociągu, ale tak to już jest – coś za coś.

Bergen to bardzo klimatyczne miasto z piękną norweską architekturą, ze stromymi i krętymi ulicami w dzielnicach niekoniecznie odwiedzanych przez turystów. Muszę przyznać, że oczarowało mnie od pierwszego chwil, bo mogłam robić to, co sprawia mi największą przyjemność w podróżach czyli włóczyć się bez celu 🙂 Na nasze szczęście w mieście, w którym pada niemal 365 w roku podczas mojego pobytu było słonecznie i bardzo ciepło. Niestety ze względu na panującą wówczas sytuację covidową wiele miejsc było zamkniętych.

Najbardziej znanym miejscem w Bergen jest Bryggen. Drewniane, stojące szeregowo frontem do zatoki Vågen, na liście światowego dziedzictwa UNESCO wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa w 1979 roku. Choć zdarzały się pożary i część budynków spłonęła, do czasów obecnych zachowało sie około 60 budynków, wśród których znajdziemy Bellgården, liczący ponad 300 lat. Ciasno wybudowane i podzielone wąskimi, wyłożonymi tak jak przed wiekami, drewnianymi chodnikami to idealne miejsce na ucieczkę od zatłoczonego centrum. Spacerując po tych historycznych zakamarkach możemy poczuć zapach starego drewna i zobaczyć krzywo pochylone ściany, sprawiające wrażenie jakby za chwilę miały się przewrócić. Tajemnicze drzwi prowadzą do restauracji, muzeum, sklepików z pamiątkami czy też do kolejnego wąskiego przejścia, a skrzypiące schody prowadzą na piętro skąd można podziwiać całą architekturę Bryggen.

Jedne ze skrzypiących, stromych schodów prowadzą do magicznego miejsca, uwielbianego nie tylko przez dzieciaki. Już od wejścia wita nas świąteczna melodia oraz wielka postać Świętego Mikołaja, elfów i innych pomocników. Piękne ręcznie wykonane ozdoby świąteczne, figurki, dekoracje niezależnie od panującej za oknem pory roku przenoszą nas w czas Bożego Narodzenia.

Bryggen to najpopularniejszy wizerunek miasta pojawiający się na koszulkach, pocztówkach, pamiątkach, w norweskich kampaniach turystycznych. Bryggen to miejsce z fascynującą historią, która sięga XI wieku. To tutaj po raz pierwszy osiedlili się w mieście Norwegowie, to tutaj rozkwitł handel w kraju i była to największa osada w Skandynawii do XVI wieku.

Miasto Bergen podobno pięknie prezentuje się poziomu wody, ja jednak spojrzałam na nie z góry. I był to niezapomniany widok. Dolna stacja kolejki Fløibanen znajduje się w samym centrum miasta, a wjazd jest atrakcją samą w sobie. Wagoniki kolejki poruszają się po 844-metrowym torze biegnącym pod kątem 26 stopni. Podczas jednoczesnego przejazdu w obu kierunkach mogą wyminąć się tylko w jednym miejscu.

Wzgórze Fløyen liczące 320 m n.p.m. zapewnia panoramiczny widok na miasto z tarasu widokowego. Jest to niezwykły teren rekreacyjny, z którego mieszkańcy korzystają niezależnie od pogody. Na Fløyen mieści się także znany na cały świat Trollskogen – las trolli. Wśród drzew, krzewów i szlaków prowadzących w zakamarki wzgórza można spotkać ogromne, drewniane posągi tych stworzeń.

Przewodniki turystyczne podpowiadają jeszcze jedną atrakcję Bergen. To targ rybny Torget usytuowany przy nabrzeżu zatoki Vågen. Zachęcona pięknymi zdjęciami i pobudzającymi apetyt opisami wybrałam się tam rano, żeby coś zjeść. Może nie trafiłam na odpowiedni czas, a może miejsce jest przereklamowane, bo otwartych było tylko kilka stoisk oferujących owoce morza oraz lokalne wyroby wędliniarskie czyli kiełbasę z renifera lub łosia.

Chciałabym, żeby te chwile spędzone w Bergen, doczekały się ciągu dalszego, bo wiele jeszcze jest tam do zobaczenia.

Zdjęcia wykonałam we wrześniu 2021 r.


Zajrzyj też tutaj:

Pierwszy raz w Skandynawii

Bygdøy – półwysep pełen historii

Na skoczni w Holmenkollen

Subskrybuj
Powiadom o
guest
12 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
krystynabozenna
22 maja 2022 09:39

Miałam przyjemność być w Bergen, w Szwecji i Norwegii, bardzo mi się tam podobało, bo te państwa są takie specyficzne, takie to wszystko u nich tradycyjne i morskie 🙂

Pojedztam
22 maja 2022 13:46

Już dwa lata temu chciałam wybrać się do Norwegii, ale pandemia pokrzyżowała mi plany.

czerwonafilizanka
22 maja 2022 19:03

oj chętnie odwiedziłabym to klimatyczne miasteczko. Przepiękne zdjecia zachęcają do odwiedzenia tych miejsc.

Nika
22 maja 2022 19:17

Pięknie to wygląda! Lubię opowieści o wycieczkach, szczególnie jeśli są ze zdjęciami. Czuć magię 😉

Mangomania
Mangomania
23 maja 2022 07:43

Niesamowite fotki jakie oddają tak dużo.

Po prostu MAMA
23 maja 2022 08:39

Świetne, klimatyczne miasto. Ma wiele pięknych zakamarków. Bardzo podoba mi się ta biblioteka w budce telefonicznej.