Mimo wielu odbytych podróży i odwiedzenia wielu fascynujących miejsc, to stosunkowo krótka jest lista tych lokalizacji, do których wielokrotnie i bardzo chętnie wracam. Trzy lata temu wybierając się po raz pierwszy na Maltę nie przypuszczałam, że te niewielkie wyspy podbiją moje serce i zajmą wysoką lokatę na liście odwiedzonych państw. A właśnie tak się stało. Gdy więc zmęczona codzienną gonitwą i brakiem słońca zdecydowałam, że czas na krótki reset bez zastanowienia ponownie wybrałam Maltę.

Gozo – to po maltańsku Għawdex, a nieco bardziej romantycznie to tyle, co „Wyspa Kalipso”. Druga pod względem wielkości wyspa Archipelagu Maltańskiego. Malowniczy krajobraz, przepiękne wybrzeża, urokliwe wioski, sympatyczni mieszkańcy tak pokrótce można opisać Gozo.

Wiecie, że Gozytańczycy, bo tak nazywają się mieszkańcy Gozo, należą do jednych z najdłużej żyjących narodów w Europie? Można by przypuszczać, że to zasługa cudownej śródziemnomorskiej diety. Pewnie też, bo Gozo to przede wszystkim pola uprawne, to świeże warzywa i owoce dostępne na wielu straganach, to ryby i owoce morza. Ale koniecznie trzeba dodać do tego coś jeszcze – sposób życia. Otóż mieszkańcy Gozo stawiają na „luz”, a spokój i wrodzona niemal pogoda ducha towarzyszą im dosłownie każdego dnia. Szczerze mówiąc to bardzo im owego luzu zazdroszczę. Być może dlatego bywając w krajach śródziemnomorza próbuję też tak żyć, choć prawdą jest, że wracając do domu, niestety, dość szybko o tym zapominam i wpadam w kołowrotek i pułapki codzienności.

Poprzednio na Gozo spędziłam zaledwie kilka godzin (na dodatek w deszczu), więc teraz postanowiłam zatrzymać się na tej wyspie nieco dłużej. Była to świetna decyzja, bo na Gozo jest naprawdę dużo do zobaczenia.

Victoria (Rabat)

Zaczynamy do stolicy wyspy. Victoria, wcześniej funkcjonująca jako Rabat, w roku 1897 przemianowana została z okazji diamentowego jubileuszu panowania królowej brytyjskiej Wiktorii.

Niewątpliwie największą atrakcją miasta jest wzniesiona przez Rycerzy św. Jana i górująca nad miastem Cytadela, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Można tu spędzić wiele godzin, spacerując wąskimi uliczkami, zaglądając do licznych muzeów na tym rozległym, otoczonym potężnymi murami, terenie. W obrębie cytadeli znajdują się m.in. kościół, Stare Więzienie, muzea: Katedralne, Archeologiczne, Przyrodnicze, Folkloru. Na pewno trzeba zajrzeć do Katedry Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, gdzie główną atrakcją jest kopuła, której nie ma, choć ją widać. Otóż, w 1739 sycylijski malarz wykonał wspaniałe trompe l’oeil  (malarstwo iluzjonistyczne – sposób malowania dający złudzenie, iż ukazane na dwuwymiarowej powierzchni przedstawienie jest trójwymiarowe). Warto też skusić się na dania gozitańskiej kuchni w restauracji Ta’ Rikardu. A jeśli pogoda sprzyja to sporą atrakcją jest spacer po murach oraz bastionach, skąd roztacza się przepiękny widok na całą okolicę.

Victoria, a zwłaszcza jej starówka, to miasto, w którym można się pięknie zagubić i zwyczajnie wędrować bez celu podziwiając maltańskie balkony, ozdobne klamki czy tak powszechne tutaj figurki rozmaitych świętych umieszczane tradycyjnie przy wejściach do domów.

A kiedy opadniemy z sił, w centrum sporo knajpek, ale uwaga …  Sporym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że większość restauracji zamykanych jest bardzo wcześnie. Na szczęście mieszkałam tu obok placu świętego Jerzego, bo wyłącznie tam po godz. 20.00 można było zjeść ciepłą kolację.

Bazylika Ta Pinu

Jedno z najważniejszych miejsc sakralnych na Malcie, miejsce objawień i uzdrowień, cel odwiedzin tysięcy wiernych z całego świata. Narodowe Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny z Ta’ Pinu – olbrzymia świątynia pośród pól. Ten niezwykły kościół został wzniesiony na przełomie lat 1919-31 na miejscu XVI-wiecznej kaplicy. Nazwa Ta’Pinu pochodzi od imienia (Filipino Gauci) właściciela ziemskiego, na którego polu stała właśnie owa kapliczka. Wiele osób przyjeżdża tutaj, aby modlić się o wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny, gdy mają problemy zdrowotne. Potem wielu z nich wraca ze swoim świadectwem, że ich modlitwy zostały wysłuchane. Wota, spisane historie, zdjęcia, różne przedmioty, obrazy są wyeksponowane na ścianach pomieszczeń po obu stronach ołtarza.

Na placu przed świątynią znajdują się mozaiki wykonane przez znanego artystę o. Marco Rupika, którego prace można również podziwiać w Watykanie, San Giovanni Rotondo, Lourdes i w wielu innych sanktuariach. Bazylikę odwiedził w 1990 roku papież Jan Paweł II, a kilka dni temu – Franciszek. Na przeciw bazyliki na wzgórzu Għammar Hill (które jest również doskonałym punktem widokowym) znajduje się droga krzyżowa  z figurami naturalnej wielkości.

kościół Ta’Pinu – malowniczo położony wśród pól i łąk, a także świadomie oddalony od miejskich zabudowań – jest niczym „oaza na pustyni”. Otaczająca nas przestrzeń, uspokajająca cisza, piękne widoki i niemal mistyczne doświadczenia związane z obcowaniem z Transcendencją, z czymś niewyobrażalnie wielkim sprawiają, że jest to miejsce, do którego sama pewnie nie raz jeszcze chętnie wrócę. I zachęcam gorąco, abyście i Wy będąc kiedyś na Gozo na chwilkę choć tam zajrzeli.

Klify

Chyba najpopularniejsze są klify Dingli, jednak te na Gozo, choć niższe to robią zdecydowanie większe wrażenie. O ile oczywiście tam dotrzemy, a to wcale nie jest łatwe. Na szczęście są mapy Google i nieco nadkładając drogi udało się dotrzeć do celu. Klify Ta’ Ċenċ (Sanap Cliffs) to 20-hektarowy pas wybrzeża klifowego w Sannat. Widok jest oszałamiający – strome i nierówne klify wznoszą się od poziomu morza do wysokości 120 metrów. Może i dobrze, że nie ma tu tłumów – szum morza, błękit nieba i budząca się do życia roślinność – to doskonałe miejsce do obcowania z naturą i do wyciszenia się dla kogoś, kto właśnie uciekł od miejskiego zgiełku i gwaru. To jedno z miejsc, które zrobiły na mnie największe wrażenie na Gozo. Z miejscowości Xlendi na Sanap Cliffs prowadzi malowniczy droga, a przejście od przystanku do wybrzeża zajmie kilkadziesiąt minut.

Saliny/Panwie solne

Charakterystyczne baseny uformowane w kwadratowe lub prostokątne kształty wypełniają cały teren północnego wybrzeża Gozo. Popularnie nazywa się je panwami solnymi i jak sama nazwa wskazuje służą do uzyskania soli z wody morskiej. Wśród mieszkańców Gozo są dwie rodziny, które tę tradycyjną metodę przekazują sobie z pokolenia na pokolenie. Wiecie, że do uzyskania kilograma czystej soli potrzebne są aż 24 litry morskiej wody? Proces nie jest trudny, jednak wymaga siły fizycznej i sporo czasu. Na początku woda morska o średnim zasoleniu jest wlewana do dużych basenów znajdujących się nad samym brzegiem na około 7-8 dni. Następnie jest przelewana do tych mniejszych, ogrzewanych promieniami słonecznymi, położonych wyżej basenów solankowych. Baseny solne ciągną się przez około 1,5 km od Xwejni Bay w kierunku Wied il-Mielah. Warto wybrać się na relaksujący spacer tą trasą obfitującą w piękne widoki. 

Przemieszczając się z Mgarr do Victorii warto nieco nadłożyć drogi i wstąpić do dwóch, może mniej popularnych, ale uroczych miejsc. Pierwsze z nich to Xewkija. Znajduje się tu kościół św. Jana Chrzciciela, zwany również Rotundą, wybudowany w II poł. XX w. ufundowany z prywatnych funduszy, największy kościół na wyspie. Kopuła widoczna praktycznie z każdego miejsca na Gozo, zdaniem mieszkańców jest trzecią co do wielkości niepodpartą kopułą w Europie (to samo mówi się o Rotundzie w Moście).

Na zakończenie pobytu polecam spacer po Ghajnsielem. Miasteczko znane jest przede wszystkim z wioski betlejemskiej – największej na Malcie żywej szopki, w której wielką dbałością o szczegóły odtworzone zostało Betlejem z czasów narodzin Jezusa. Wioska czynna jest wyłącznie przez kilka dni w okresie świątecznym. W lutym miasteczko wyglądało na opustoszałe, jedynie przed kościołem kręciło się kilka osób montujących na stelażu wizerunek Jezusa wykonany z … plastikowych butelek. Jak się okazało to pierwsza z serii prac, które pojawiać się będą w przestrzeni publicznej na wyspie. Zgodnie z zamysłem autorki mają one zwrócić uwagę na problem zanieczyszczania wód przybrzeżnych takimi odpadami.

Niektórzy twierdzą, że jeden dzień w zupełności wystarczy na zwiedzanie Gozo. Moim zdaniem nie jest to prawda. Gozo jest ciche, czasami puste i na pewno spokojniejsze niż Malta. Jeśli chcecie na spokojnie zobaczyć nie tylko te wymienione wyżej atrakcje, ale też wypocząć na pięknych gozitańskich plażach warto zatrzymać się tu na minimum 2-3 dni.

zdjęcia wykonałam w lutym 2022 r.

Dla zainteresowanych:
Całkowity koszt tygodniowego pobytu (przelot, noclegi, wyżywienie, bilety wstępu, transport lokalny) to ok. 1600 zł. Polecam noclegi w St Julian’s Alexandra Hotel oraz G Hotel by JL. Natomiast na Gozo korzystałam z oferty pensjonatu Maria Townhouse w Victorii-Rabat.


Chcesz zobaczyć więcej Malty, zajrzyj też tutaj:

Malta – mała wyspa wielu możliwości

Mdina i Rabat – dwa w jednym

Mosta – miasto jednego zabytku

Valletta – najmniejsza stolica Europy

Maltańskie perełki

Subskrybuj
Powiadom o
guest
15 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Miye
9 kwietnia 2022 21:31

Jeszcze nigdy nie byłam na Malcie, ale to jeden z kierunków, w który chciałabym się wybrać.

Joanna
10 kwietnia 2022 00:56

Przepiękne zdjęcia i rekomendacja Malty, na której jeszcze nie byliśmy🌞

Anna
Anna
10 kwietnia 2022 11:20

teraz znalazłabym się chetnie wszedzie gdzie jest taka woda i piasek 🙂

Bookendorfina
11 kwietnia 2022 07:58

Przyznam, że widok klifów wzbudza we mnie mieszane odczucia, z jednej strony je podziwiam, niesamowite kształty i perspektywy, z drugiej lęk wysokości powoduje, że podchodzę do nich z wielkim szacunkiem. 🙂

Karolina/Nasze Bąbelkowo
11 kwietnia 2022 12:03

Piękne zdjęcia i wyjątkowe miejsca,zdecydowanie zachęcają do wyruszenia w podróż życia! 🙂

Olka
11 kwietnia 2022 16:45

Jeśli miałabym się wybrać na Gozo, to głównie po to, by “polować” na najpiękniejsze fotograficzne kadry i pejzaże 🙂

Toksyczna kosmetyczka
Toksyczna kosmetyczka
11 kwietnia 2022 16:58

Piękny krajobraz i te widoki, aż ma się ochotę w nich człowiek zapomnieć

Magdalena
12 kwietnia 2022 12:53

Wspaniała wyspa! Byłam tylko dwa dni i choć niby Gozo jest takie małe, ale atrakcji ma od groma, więc chciałabym wrócić.