Gruzja jest niesamowicie zróżnicowanym krajem, pełnym pięknych zabytków, zachwycających krajobrazów i gościnnych mieszkańców. O tym wszystkim mogliśmy przekonać się spędzając kilka dni w regionie Samcche-Dżawachetii, zwanej gruzińską Syberią. To mało zachęcające określenie region ten (czyli odpowiednik naszego województwa) zawdzięcza mroźnym zimom, podczas których temperatura spada poniżej 20 stopni. My byliśmy latem, więc na niskie temperatury nie mogliśmy narzekać, choć faktycznie było tu nieco chłodniej niż np. w Kutaisi. Samcche-Dżawachetia to zalesiony region Gruzji, w którym nie brakuje atrakcji – park narodowy, źródła mineralne, trasy narciarskie, zabytki. Warto więc tu, na południu kraju, tuż przy granicy z Turcją i Armenią spędzić kilka dni.  

Wardzia – skalne miasto

Określenie “skalne miasto” nie zrobi zapewne na wielu z Was wrażenia, bo cóż to za atrakcja? Przecież w wielu krajach są takie miejsca. Niecałe 50 km od mojego miasta znajduje się Adršpach czyli czeskie skalne miasto pełne skalnych formacji, monumentalnych skalnych ścian, kanionów czy wodospadów. Czy też inne, do których jeszcze nie dotarłam, jak turecka Kapadocja, hiszpański Setenil de las Bogedas czy włoska – rozsławiona dzięki ostatnim przygodom Jamesa Bonda – Matera.

Nawet jeśli znamy te wyżej wspomniane miejsca, będąc w Gruzji koniecznie trzeba odwiedzić choć jedną gruzińską skalną perełkę. A najlepiej wszystkie. Bowiem każda z nich jest wyjątkowa. Każda powstała w imię wiary i miłości. Każda przetrwała wieki. Każdą ujawniła po latach przez siły natury. Wardzia, Uplisciche i Dawid Garedża – jedyne i niepowatrzalne. Planując wyjazd do Gruzji, przeglądając przewodniki, blogi z tych trzech od razu wybrałam Wardzię. Nie przypomina ona znanych nam miast, nie ma tu budynków i ulic. Są za to wydrążone w skale jaskinie, połączone labiryntem korytarzy. To, co zobaczyłam pewnego lipcowego dnia przerosło moje wyobrażenia.

Przejazd z Achalciche zajmuje nam ok. 2 godziny, jednak czas się nie dłuży. Droga wije się wzdłuż rzeki Mtkwari. Obserwujemy piękne, górskie krajobrazy – to pasmo Małego Kaukazu. Krótki postój w Chertwisi, gdzie na malowniczym wysokim skalistym wzgórzu znajduje się imponująca twierdza. Jej początki sięgają czasów starożytnych, w kolejnych wiekach były ona przebudowywana. Jak głosi jedna z miejscowych legend twierdza została zdobyta i zniszczona przez wojska Aleksandra Macedońskiego w czasie jego wyprawy do Indii. Twierdza niestety nie jest dostępna dla zwiedzających, wiec ruszamy dalej.

Wardzia – trochę historii

Budowę rozpoczęto w 1184 roku, a ukończono w 1213 roku za czasów legendarnej królowej Tamar, najważniejszej władczyni Gruzji. Przez 70 lat Wardzia była samowystarczalnym ośrodkiem miejskim. Wśród labiryntu znajdowało się ponad 3000 sal na 13 piętrach. W tej zamkniętej przestrzeni mieściła się szkoła, szpital, spichlerze i winiarnie, a także sale mieszkalne, stajnie i oczywiście klasztor oraz sala tronowa. Na co dzień Wardzię zamieszkiwało 2 tysiące mnichów, ale w czasach zagrożenia mogło się tutaj pomieścić do 60 tysięcy ludzi! Nazwa Wardzia pochodzi od pewnej legendy związanej z królową Tamarą. Jako mała dziewczynka przebywała w okolicy ze swoim stryjem – królem Jerzym III. W pewnym momencie się zgubiła. Poszukiwania trwały aż do momentu, kiedy usłyszano dziecięcy okrzyk „Ak, var, dzia” („Tu jestem, wujku”).

Trzęsienie ziemi w 1283 roku spowodowało, że osunęła się warstwa skalna i ujawniła istnienie miasta-schronu. Dzisiaj możemy oglądać tylko 1/5 tego, co kiedyś tworzyło Wardzię, ale i tak robi to ogromne wrażenie. Wąskie przejścia, strome tunele, wytarte i wymyte przez wieki schody

Wardzia – zwiedzanie

Jadąc od Achalciche,po prawej stronie najpierw widzimy liczne otwory w skale. Zatrzymujemy się więc najpierw na punkcie widokowym. A przed nami jest Wardzia, z oddali przypomina plaster miodu. Skalne miasto. Twierdza i klasztor. Jedno z bardziej znanych miejsc w Gruzji.

Na zwiedzanie trzeba przeznaczyć 2 – 3 godziny, żeby na spokojnie odwiedzić liczne komaty, zagubić się i odnaleźć w labiryncie korytarzy. Wardzia jest bardzo różnorodna. Część komnat jest dość spora, ale w wielu miejscach trzeba przeciskać się przez wąskie tunele.  Centralnym punktem Wardzii jest kościół Wniebowzięcia NMP, który przetrwał wielkie trzęsienie ziemi. Nadal są tu sprawowane obrzędy religijne, a miejscem opiekuje się niewielka grupa mnichów. Strome, wykute w skale schody, o wyślizganych i nierównych stopniach czasami sprawiają kłopoty, ale widoki warte są wysiłku.

Jedziemy do wód! Krótka wizyta w Borjomi

Bordżomi (jak powinno się wymawiać) czy Borżomi (jak mówimy w Polsce) to jedna z bardziej znanych gruzińskich miejscowości. W czasach Związku Radzieckiego była słynnym luksusowym kurortem, uzdrowiskiem ze źródłem wodorowowęglanowo-sodowej wody mineralnej, mającej korzystny wpływ na różnego rodzaju choroby przewodu pokarmowego. Może, i mają korzystny wpływ, ale wg mnie smakują ohydnie i pachną równie fatalnie.

Fenomen tego miejsca, to świetne położenie w górach, własny mikroklimat, lecznicze źródła oraz bliskość Bakuriani – największego terenu narciarskiego w Gruzji. Rosjanie wypoczywają w tym miejscu od kilku stuleci, obecnie jest też ono bardzo popularne wśród obywateli krajów arabskich, którzy przyjeżdżają tu na długi wypoczynek, ale też inwestują w nieruchomości. Statystyki wskazują że mimo stosunkowo niewielkiej liczby mieszkańców jest to jedna z najbogatszych gmin w Gruzji. Ale w  samym mieście tego bogactwa nie widać. Wiele niezamieszkałych domów, sypiące się rudery sąsiadują z nowobudowanymi – w najrozmaitszych stylach – hotelami oraz restauracjami oferującymi potrawy halal.

Achalciche – stara czy nowa twierdza Rabati

Na koniec kilka słów o Achalciche, które przez kilka dni było naszym domem. Nazwa miasta oznacza po gruzińsku „nowy zamek”. Widoczna z każdego miejsca, nocą fantastycznie oświetlona, forteca datowana jest na XII wiek. Niestety prace renowacyjne i  rekonstrukcje prowadzone w czasach rządów Saakaszwiliego spowodowały, że twierdza wygląda jak wybudowana od nowa. Wewnątrz murów zachował się meczet, ormiański klasztor, resztki pałacu i medresa, ale jest również hotel, kawiarni, stoiska z pamiątkami czyli turystyczno-historyczny miszmasz.

Mimo pandemii w wielu popularnych turystycznie miejscach Gruzji jest dość sporo turystów, ale w Achalciche pusto i cicho. Jesteśmy jedyną grupą turystów, więc wzbudzamy spore zainteresowanie miejscowych. Mamy okazję doświadczyć serdeczności, otwartości i gościnności Gruzinów. Mogłoby się zdawać, że dwie starsze kobiety pochłonięte rozmową zupełnie nas nie zauważyły, jednak zapytane o drogę do synagogi, poderwały się z ławeczki i zaprowadziły nas krętymi uliczkami aż przed sam budynek. Nawet policja okazała się przyjaźnie nastawiona 🙂 Gdy wracaliśmy z wieczornego spaceru do pomnika królowej Tamar i znajdującej się obok niewielkiej cerkwi Amagleba drogę zajechał nam radiowóz, policjant zapytał skąd jesteśmy a następnie podpowiedział, co warto w okolicy zobaczyć.

zdjęcia wykonałam w lipcu 2021 r.


Chcesz zobaczyć więcej Gruzji zajrzyj też tutaj:

Gamardżobat Sakartwelo! cz. 1

Gamardżobat … cz. 2 – Gruzińska Droga Wojenna

Gamardżobat … cz. 3 – Mccheta

Subskrybuj
Powiadom o
guest
22 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Magda
25 października 2021 07:56

Gruzja wciąż w moich planach.Super garść informacji. Będę tu zaglądać 😉

Parabloguje
25 października 2021 09:44

Piękny ta gruzja , może i ja kiedys tam wybiore

Irek
25 października 2021 11:04

Coraz bardziej mnie ta Gruzja ciągnie. Musze tam sie wybrać, no muszę

Paulina K.
25 października 2021 21:06

Czasami miło tak pozwiedzać bez tłumów innych turystów.

TosiMama
TosiMama
26 października 2021 07:30

Piękna wyprawa! Ile razy widzę zdjęcia z Gruzji, tyle razy mam ochotę tam pojechać. Może kiedyś się uda.

MangoMania
MangoMania
26 października 2021 08:41

Chętnie sama bym zwiedziła to miejsce, mnie zachęca od dawna.

Anne 18
29 października 2021 09:11

Mnie jakoś Gruzja nigdy nie fascynowała.

krystynabozenna
29 października 2021 09:20

Nigdy nie byłam w Gruzji, ale mnie kusi by ją odwiedzić, zawsze mnie ciekawiła 🙂

Kamil (Słodkim Szlakiem)
29 października 2021 22:08

Wooow 😯. Uwielbiam takie nieoczywiste miejsca, chociaz Gruzja to chyba jest przesycona takimi nie oczywistymi miejscami. Mam nadzieję kiedyś zwiedzić ten kraj. Dzięki za obszerne wpisy.

Renata
2 listopada 2021 19:00

Witaj Olu, jestem nowa, dopiero trafiłam do Ciebie. Z przyjemnością czytało mi się tę część jeśli dobrze zrozumiałam czwartą z całością. Wracam więc do początków Waszej przygody. Pozdrawiam 🙂

Bookendorfina
4 listopada 2021 09:37

Bardzo żałuję, że wciąż jest tyle cudownych miejsc, które jeszcze sama nie odkryłam, ale to właśnie lubię w pasji podróżowania, zawsze znajdzie się coś, co mnie zachwyci. 🙂