Myli się ten, kto uważa, że Santiago de Compostela to typowe pielgrzymkowe miasto, w którym życie toczy się od jednego nabożeństwa do kolejnego. Choć faktycznie to pielgrzymi są najbardziej widoczni w mieście, a katedra św. Jakuba najpopularniejszym miejscem, do którego zdążają wszyscy tu przybywający. I tu od razu niekoniecznie miła niespodzianka – chcąc wejść do wnętrza trzeba swoje odstać w długiej kolejce. Sprawdzani są wszyscy wchodzący, a posiadacze bagaży większych niż mały plecak są odprawiani z kwitkiem. Dlatego planując udział w Mszy św. warto przyjść z pewnym wyprzedzeniem, a bagaż zostawić np. w domu pielgrzyma. Główne wejście znajduje się pomiędzy 76 metrowymi wieżami dwa rzędy renesansowych schodów prowadza do Portyku Chwały, od południa do środka prowadzi Portal Złotników ze scenami kuszenia Chrystusa na pustyni, a od wschodu natomiast znajdują się Wrota Królewskie. Oczywiście najważniejsza wewnątrz jest barokowa, pełna złoceń kaplica przykryta baldachimem podtrzymywanym przez anioły bezpośrednio ponad kryptą z grobowcem, gdzie znajduje się złota figura św. Jakuba, do której można dojść od tylnej strony ołtarza by wykonać tradycyjne, pielgrzymskie objęcie apostoła. Katedra z racji swoich rozmiarów oraz znaczenia dla pielgrzymujących ze wszystkich zakątków świata pielgrzymów posiada wiele wspaniałych kaplic, które warto obejrzeć. Na przecięciu naw znajduje się Botafumeiro jest wielkim kadzidłem, trybularzem; puste waży 53 kg, a po zapełnieniu 63 kg. Jej wysokość to 150 cm. Do jej rozbujania potrzeba 8 ludzi nazywanych tiraboleiros. Całość porusza się z prędkością 68 km/h od transeptu do transeptu. wzdłuż bocznych naw bazyliki w Santiago. Dzisiaj jest po prostu niezłym widowiskiem dla pielgrzymów, turystów i uczestników nabożeństw. Pokazy odbywają się w określone dni – przede wszystkim w najważniejsze święta. Można też zamówić taki pokaz na wybrany termin. Koszt to jedynie 400 euro.

Po wyjściu z katedry warto poszwendać się po okolicznych uliczkach, które prędzej czy później w końcu znów doprowadzą nas z powrotem w okolice katedry. W licznych sklepikach kupimy wszystko począwszy od owoców morza, przez okrągłe regionalne sery i butelki z winem bez etykiety, tanie domowe przekąski po pamiątkami muszle z czerwonym krzyżem czy tarty Santiago.

zdjęcia wykonałam w październiku 2017 r.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Irena i Marek
14 listopada 2019 12:25

Nie byłam.Zawsze uważałam,że to pielgrzymkowe miasto.
Klasztor najważniejszy.Odstraszają mnie trochę takie miejsca z powodu tłumów ludzi.Coraz bardziej lubię odludzia i pustkę.Te 400 euro to od osoby?Sporo,jak dla mnie.Taki pokaz płatny tylko na zamówienie?
Oczywiście miejsce ciekawe, warte zobaczenia.Poza katedrą pospacerowałabym po okolicznych uliczkach.
Pozdrawiam!
Irena

karolina.miller
15 listopada 2019 00:36

Byłam jako bodajże 8letni dzieciak z rodzicami na objazdowce po Hiszpanii i byliśmy w Santiago de Compostela! Mam 2 wspomnienia z tego miejsca: 1. Właśnie to wielkie kadzidło, które widzieliśmy jak 'fruwa' po kościele napędzane przez kilku mezczyzn. Nigdy tego nie zapomnę, szczególnie, że jako dziecku wydawało mi się to takie olbrzymie… Ciekawe jak byłoby teraz! Wtedy trafiliśmy akurat chyba na 15 sierpnia i z tej okazji ruszyli to kadzidło.
A drugie wspomnienie… Gdy wróciliśmy po zwiedzaniu, na parkingu nie było naszego auta! Czasy, gdy nie było komórek, internetu, wielka panika, pamiętam, że ojciec zaczął się aż źle czuć. A auto jak się okazało zostało odholowane przez policję, bo było zle zaparkowane 🙂 takie wspomnienia mi przywolalas!

Irena i Marek
15 listopada 2019 07:46

Dzięki za filmik, faktycznie imponujące to fruwające kadzidło!
Irena