Wyjazd planowany na długo wcześniej (żeby zgrać w jednym czasie tanie bilety, urlopy oraz wolny czas naszego kijowskiego gospodarza) pierwotnie miał trwać 4 dni, ale dzięki wprowadzeniu zimowego rozkładu lotów przedłużył się do tygodnia. I dobrze się stało, bo 4 dni to za mało, żeby na spokojnie zobaczyć to, co Kijów ma do zaoferowania turystom, m.in. zabytki z listy UNESCO, Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, Muzeum Bułhakowa, Andriejewski zjazd, spacer przez Chreszczatyk do Majdanu. Miasto od pierwszej chwili zaskakuje kontrastami – złote kopuły cerkwi i górujący nad miastem pomnik Matki – Ojczyzny, wielopiętrowe socjalistyczne bloki i nowoczesne apartamentowce, luksusowe, rzadko widywane w Polsce, luksusowe samochody i stare auta, które przypominały nam obecność wojsk radzieckich w naszym mieście.

Na nasze pozytywne odczucia w dużej mierze wpływ mają również ludzie – sympatyczni, uśmiechnięci i uczynni. Wiele razy korzystaliśmy z ich wskazówek i sugestii, zarówno podczas zwiedzania, jak i podczas zakupów czy też w restauracjach. Dzięki temu udało nam się spróbować przepysznej kuchni – wareniki z łososiem i ikrą, naleśniki z makiem, kartoszki z nadzieniem (tutejszy fast food) no i oczywiście wszechobecna słoninka z wódeczką. 

Oczywiście nie odbyło się bez niespodzianek – pierwsza spotkała nas w Ławrze Peczerskiej. Tego dnia do Kijowa zostały przywiezione relikwie św. Demetriusza z Salonik i uroczyście zostały przetransportowane właśnie do Ławry w asyście wszystkich najważniejszych hierarchów ukraińskiego kościoła prawosławnego. Przypuszczam, że gdyby takie wydarzenie miało miejsce w Polsce – obiekt byłby na ten zamknięty dla zwiedzających, a tu wręcz przeciwnie.

W niedzielę wybraliśmy się na Mszę św. odprawianą po polsku do konkatedry św. Aleksandra. Okazało się, że to bardzo uroczysta msza, którą koncelebrował arcybiskup Piotr Malczuk ordynariusz diecezji kijowsko – żytomierskiej, uczestniczył w niej m.in. ambasador RP i przedstawiciel w NATO, a przed ołtarz przyniesione zostały rzeczy należące do polskich oficerów znalezione w Bykowni.

zdjęcia wykonałam w listopadzie 2011 r.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Anonimowy
Anonimowy
12 marca 2019 10:42

Nie byłam w Kijowie. Jest tam co zwiedzac.
Uwielbiam cerkwie i stare ikony.Myślę,że nie nudziłabym się w tym mieście.
No i do tego lokalna kuchnia, zawsze jej probuję.
To częśc podróży.
Miasto, które warto odwiedzic.
Pozdrawiam-)
Irena-Hooltaye w podróży

Ciekawska Magdalena
12 marca 2019 13:07

Tydzień to idealny czas aby pozwiedzać i się ponudzic

świat toli
13 marca 2019 17:52

Miejsce warte zobaczenia.

Kamil (Słodkim Szlakiem)
2 grudnia 2021 15:09

Kilka lat temu planowaliśmy wybrać się do Kijowa niestety później wybuchła pandemia i całe wariactwo z tym związane, “trochę” nam to pokrzyżowało plany. Ale po zdjęciach i opisie utwierdzam się w przekonaniu że trzeba tam zaglądnąć 😉

Magda
2 grudnia 2021 15:40

Cudne zdjęcia !

Irek
3 grudnia 2021 10:14

Mega klimatyczne foty