Podróż z Malakki do Kuala Lumpur trwa ok. 3 godzin, a do pokonania jest jedynie ok. 150 km, więc i tym razem skorzystaliśmy z lokalnego połączenia autobusowego. Skromny budynek dworca bardziej przypominał halę targową bo tuż przy wejściu znajdowały się liczne stoiska handlowe i punkty gastronomiczne. My jednak szukaliśmy nie pamiątek, a kasy biletowej, bo standardową procedurą na dworcach Malezji jest wymiana biletów kupionych online na papierowy wydruk. Dopiero taki bilet umożliwia przejście przez kontrolę i wejście do strefy oczekiwania, z której – taka niespodzianka – nie ma powrotu do części usługowo-handlowej. Na szczęście byliśmy dobrze przygotowani i mieliśmy ze sobą napoje i drobne przekąski.
Nie wiem czy wiecie, ale w wielu miejscach w Malezji przestrzega się niepisanej, a zapewne wynikającej z szacunku dla innych osób, zasady zachowania ciszy i zapewnienia komfortu innym przebywającym w przestrzeni publicznej. W poczekalni dworcowej, zupełnie inaczej niż do tego jesteśmy przyzwyczajeni w Europie, mimo dość sporego ruchu panowała cisza. Ta niespodziewana sytuacja, a do tego dość wygodne krzesło i przyjemna temperatura pozwoliły mi na prawdziwy relaks. Nagle w tego letargu wyrwał mnie głos spikera, a wśród wielu wypowiedzianych słów jedyne zrozumiałe dla mnie dźwięki brzmiały jak „Aleksandra Baranowska„. Po chwili dotarło do mnie, że ktoś mnie wołał – ale kto, gdzie i po co – tego już nie byłam w stanie zrozumieć. Na szczęście byliśmy jednymi z nielicznych nie-Azjatów na dworcu, więc obsługa widząc moją nerwową reakcję szybko się nami zaopiekowała. Jak się okazało – autobus został podstawiony do innego wyjścia i pracownicy dworca chcieli nas o tym poinformować, zanim komunikaty pojawiły się na tablicach, abyśmy mogli spokojnie dotrzeć do właściwego pojazdu. Miłe, prawda?
Podróż do Kuala Lumpur na szczęście nie przyniosła już kolejnych niespodzianek i po kilku godzinach jazdy oczom naszym ukazał się symbol miasta – Petronas Twin Towers. Zapierający dech w piersiach widok – dotąd znanych tylko ze zdjęć – bliźniaczych wież wprowadził nas w klimat Kuala Lumpur. Po krótkim odpoczynku w hotelu byliśmy gotowi na odkrywanie miasta. Z jednej strony błyszczące, nowoczesne budynki i luksusowe centra handlowe, a z drugiej zatłoczone, pełne życia ulice pełne lokalnych sklepów, straganów z pamiątkami, warzywami, owocami i tradycyjnym jedzeniem – to połączenie nowoczesności z tradycją tworzy unikalny klimat, który wciągnął nas i zachęcał do dalszego odkrywania.
Aromaty ulicznych jadłodajni nieustannie kusiły nas do zanurzenia się w smakach lokalnej kuchni. Każdy krok prowadził nas wprost w objęcia intensywnych zapachów – przypraw, grillowanego mięsa, świeżych ziół i smażonych potraw. Wzrok przyciągały kolorowe naczynia z jedzeniem, a uliczni sprzedawcy oferowali pyszności, którym nie mogliśmy się długo opierać. Na pierwszy posiłek przysiedliśmy w małej knajpce i od razu zachwyciliśmy się smakiem dań. Tak pysznego ryżu z krewetkami i warzywami nigdy wcześniej nie jadłam! Wszystkie składniki dania idealnie komponowały się ze sobą tworząc niesamowity miks słodyczy, ostrości i kwaśności. A potem było jeszcze smaczniej! Tego nie da się opisać – to trzeba po prostu tam zjeść.
Oczywiście, na wyjątkowość stolicy Malezji składa się wiele atrakcji, a wśród nich te, które stanowią must-see podczas nawet krótkiej wizyty w mieście. Kuala Lumpur to prawdziwa mozaika kultur, a jej niezwykła różnorodność znajduje odzwierciedlenie w architekturze i zabytkach. W mieście znajdziemy więc liczne świątynie, jak przepiękna Sri Mahamariamman w Chinatown czy zachwycająca tradycyjną chińską architekturą Thean Hou. Nie można nie zauważyć jednej z najwyższych wież telekomunikacyjnych na świecie czyli KL Tower, z której podziwialiśmy panoramę. Nowa ikona miasta czyli budynek Merdeka 118 obecnie drugi najwyższy budynek na świecie robi niesamowite wrażenie, zwłaszcza wieczorem. Jednym z najważniejszych miejsc miasta jest Merdeka Square (Plac Niepodległości) gdzie 31 sierpnia 1957 roku, ogłoszono niepodległość kraju, to właśnie tutaj ogromna flaga Malezji powiewa na jednym z najwyższych masztów na świecie. Plac i jego otoczenie to doskonałe miejsce, by poczuć ducha historii Malezji. Merdeka Square stanowi nie tylko ważny punkt turystyczny, ale również symbol narodowej dumy i niepodległości Malezji. Szczególne zainteresowanie, nie tylko wśród turystów, wzbudza budynek Sultan Abdul Samad – jeden z najpiękniejszych przykładów architektury z czasów brytyjskich w Kuala Lumpur.
Podsumowując, Kuala Lumpur to miejsce, w którym różnorodność kulturową widać na każdym kroku. Od chińskich, hinduskich i muzułmańskich świątyń po współczesne wieżowce – stolica Malezji oferuje coś dla każdego, niezależnie od tego, czy interesuje nas historia, religia, architektura czy po prostu piękne widoki. Warto tu przyjechać i dać się wciągnąć miastu w swoje rytmy. Kuala Lumpur to miasto, które nigdy nie przestaje zadziwiać i inspiruje do dalszego odkrywania.
zdjęcia wykonałam we wrześniu i październiku 2024 r.
Poza Kuala Lumpur warto w Malezji zajrzeć do Malakki, Batu Caves, Kuala Gandah czy GeorgeTown. A do Malezji dotarliśmy z Singapuru, o którym możesz przeczytać tutaj i tutaj






















































Dziękuję za tak szczegółowy opis podróży! Twoje relacje z dworca w Malacce i podróży do Kuala Lumpur naprawdę oddają charakter tego miejsca – to niesamowite, jak różne mogą być doświadczenia związane z podróżowaniem, szczególnie w tak dynamicznych miastach jak Kuala Lumpur. Ciekawe, jak Malezja potrafi zaskoczyć, nawet drobnymi gestami, jak pomoc ze strony obsługi dworca.
Zgadzam się, że połączenie nowoczesności z tradycją w Kuala Lumpur robi ogromne wrażenie. Mnie również urzekła ta różnorodność – zarówno architektura, jak i kultura. I te zapachy ulicznych jadłodajni…lubię takie opisy. Malezja nie wydaje się być miejscem dla mnie, ale o podróżach i wrażeniach innych, lubię czytać.
A ja dziękuję za piękny komentarz. Zawsze mam wątpliwość czy warto tyle pisać, ale nie umiem krócej 🙂 tyle przeżyć, nowych doświadczeń, zapachów, kolorów, historii że gdyby chcieć to wszystko opisać to książka by powstała
Faktycznie bardzo obszerna, merytoryczna i wartościowa relacja.
Świetny ops prawie sobie siebie wyobraziłam, a to namiastka podróży
Zapraszam do kolejnych wpisów 🙂
Malezja i te orientalne klimaty przyciągają uwagę. Cudownie byłoby wybrać się w taką podróż, w celu poznania również tamtejszej kultury.
Leciałam tam z pewnymi wątpliwościami czy to na pewno kierunek dla mnie. Ale dość szybko uznałam że warto było i teraz wiem, że będę chciała wrócić tam na dłużej
Niesamowita jest ta różnorodność! Pięknie to uchwyciłas na zdjęciach. A tekst bardzo ciekawy
Zapraszam do kolejnych wpisów, bo jeszcze trochę Malezji pokażę 🙂